|
Brak elementów do wyświetlenia. |
| Użytkownik zablokował dostęp do materiałów. |
| Użytkownik zablokował dostęp do materiałów. |
| Użytkownik zablokował dostęp do materiałów. |
| Użytkownik zablokował dostęp do materiałów. |
Na pamięć polecam tabletki dostępne w każdej aptece, nie wiem czy można tu napisać ale napisze Bilomax, cena dość przystępna, nieco drosze od Sesji, ale Sesja to tandeta i odradzam! W sumie to chyba wzystko i tak dział na zasadzie Placebo... Pozdrawiam i owocnej nauki życzę...
Pewien mądry pan powiedział kiedys że człowiek jest tym o czym cały dzień myśli... Mi się zdaje że wiele w tym prawdy, jednak tylko ty sam możesz zdefininiować kim jesteś i uważam że to jak postrzegają Ciebie inni nie ma tu za wiele do rzeczy, ponieważ i tak ten osąd zostanie wpuszczony w machinę, którą jest twój mózg i to tam właśnie przetworzone osądy innych zmieniają się w twoje własne mniemanie o sobie. Wydaje mi się że faktycznie sprecyzowanie sensownej odpowiedzi na to pytanie nie jest proste, ale czy niemożliwe?
Uważam że to jest możliwe, tylko nikt tego zbytnio nie chcę, bo potrzeba jeszcze trochę wysiłku, aby się udało... A człowiek z natury jest leniwy i idzie po najniższej lini oporu... Po co mam się wysilać aby spojrzeć na świat oczami niewiernego? Takie pojawiają się pytania i dodatkowo to przekonanie że ateista to niewierny czciciel Szatana z jednej strony a wierzący to osoba lekko obłąkana z drugiej...
Można się dowiedzieć z jakiej stronki masz "Chirurgów"? :] No chyba że z żadnej...
W społeczeństwie panuje obiegowa opinia o Ateista, że są to ludzie zdeprawowani, bez żadnych rozterek moralnych, zdolni robić podłe rzeczy, bo przecież nie boją się kary... Ale czy tak jest naprawdę? Czy Ateista to zawsze niemal kryminalista? Czy tylko wierzący w "Boga" mają zasady moralne??? Zapraszam do dyskusji! I pozdrawiam Forumowiczów :)
<p>Witam! To nie żadna prowokacja ;)</p> Chodziło mi bardziej o społeczną presje, wywieraną na Ateistów; o to że kojarzony jest on z czymś złym. <p>A co do zasad moralnych to się zgodzę w 100%, z tym że religie bardzo często zawłaszczają zasady moralne i tworzą złudne wrażenie że tylko w tym zamkniętym kręgu (patrz: wyznanie) są one respektowane. Pozdrawiam serdecznie.</p>
Fakt trochę namieszałaś :) Faktem jest też że to interesujący temat, właśnie dlatego go rozpocząłem, chociaż frekwencja mizerna :( ale do rzeczy... Masz rację że wyznawca jakiejś religii, nie zastanawia się zbytnio czy wyznawca innej religii przestrzega tych samych zasad, tylko ja poszedł bym dalej i powiedział że on uznaje że tylko jego system wartości jest najlepszy, a wszystkie inne są z zasady gorsze... (ot typowy radykalizm, tak często spotykany wśród wierzących) To prawda że w toku historii wykształciły się określone normy, nad przestrzeganiem których czuwa społeczeństwo i to jest naturalny bieg rzeczy, ale czy te zasady muszą być powiązane z religią? Tutaj dochodzimy do problemu tworzenia prawa i uwzględniania przy tym przesłanek religijnych :) Opisany przez Ciebie przykład przykazania "nie cudzołóż" jest wyśmienity do zaprezentowania o co mi chodzi. Więc, jeśli nie byłoby tablic z 10 przykazaniami, to nie było by normy, którą umownie nazwiemy "nie cudzołóż"? To by znaczyło że ludzie jak mawiał mój dziadek, muszą czuć nad sobą bat ((boski)) :) Pozdrawiam.
Masz rację że sumienie jest niezależne od wyznanie, tylko każdy katolik powie Ci że sumienie jest ewidentnym dowodem na istnienie "Boga", zacofanych parafian jest więcej nie tylko jeden :) wśród nich w większości pojęcie o religii, której żarliwie bronią jest znikome. A odpowiedź na pytanie czego boją się katolicy, jest jak dla mnie prozaiczna! Pomyśl jakbyś się czuł jakbyś się dowiedział że całe życie wielbiłeś jakieś urojenia, nie dość tego, dawałeś także ofiary za które przez ten czas kupił by niezłe auto, a co najgorsze przesiedziałeś minimum 150 dób w zimnych murach kościoła, zamiast w tym czasie oddawać się po prostu życiu :) Czyż nie był byś przygnębiony?
Na wstępie Witam serdecznie! I dziękuje za włączenie się do dyskusji. Zgodzę się z tobą że "Bóg" był wykorzystywany jako swoisty straszak, nadający normom moralnym większy; mocniejszy wydźwięk. Jednak już z drugą tezą niezbyt się zgadzam, gdyż nie wydaje mi się że to społeczeństwo ma duży wpływ na kształtowanie kręgosłupa moralnego człowieka w jego dzieciństwie, jest to raczej w kwestii rodziny, która nie zawsze jest Chrześcijańska, także u nas (o zgrozo!). Nie mogę się też zgodzić z tym że zgodność dogmatów etycznych z Chrześcijańskimi, dowodzi temu że zostało one zaczerpnięte z Chrześcijaństwa, a może było odwrotnie i to Chrześcijaństwo czerpało z osiągnięć społecznych? Jeśli iść dalej twoim tokiem myślenia to bez Chrześcijaństwa nie było by norm moralnych?! Co do "czcij ojca swego i matkę swoją", to niezależnie od tego dogmatu religijnego starszych szanuje się w wielu ludach! A paradoksalnie można pokazać co było w Polsce nie tak dawno ze starszymi ludźmi! Odsyłam do Reymonta "Chłopi"!
"Człowiek z blizną" "Pulp Fiction" "Requiem dla Snu" itd. a jest tego ...
"Człowiek z blizną" "Pulp Fiction" "Requiem dla Snu" itd. a jest tego trochę :)


